GłównaAktualnościInformatoryKronika InternatuAbsolwenciAmperekKadraDokumentyRekrutacjaKontakt

Wydarzenia w Internacie ZSMEiE - 2005 / 2006

  


Wstecz      Dalej

Gość z "Okrąglaka" - Lepiej tam nie trafić

W czwartkowe popołudnie kierownik toruńskiego Aresztu Śledczego przekonywał wychowanków internatu, że przestrzeganie prawa to najlepszy sposób uniknięcia jego instytucji. Kapitan Dariusz Wróblewski, funkcjonariusz kierujący pracą tzw. Beczki, czyli Aresztu Śledczego w Toruniu spotkał się 24 listopada z dziewczętami i chłopcami z Internatu ZSMEiE. Spotkanie z nietypowym gościem rozpoczęło słowo wstępne wychowawców, pani Alicji Tokarskiej i pana Zbigniewa Ciarkowskiego, którzy uzasadnili zebranym taką właśnie formę przeciwdziałania niedostosowaniu społecznemu młodzieży.
Po wstępie, w którym gość omówił niektóre elementy kodeksu karnego w odniesieniu do wieku sprawców, zebrani poznali typowe przestępstwa popełniane przez młodocianych. Oprócz najczęstszych kradzieży i rozbojów (z czym niektórzy wychowankowie zapoznają się niestety czasami jako ofiary ulicznych złodziei telefonów komórkowych), są to także dystrybucja i posiadanie narkotyków. Szef toruńskiego aresztu ostrzegł przy okazji zebranych, że znowelizowana w dniu 29 lipca 2005 r. ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii zaostrzyła postępowanie w tego typu sprawach. Np. posiadanie lufki z niedopaloną marihuaną traktowane jest jako przestępstwo.


Pan Dariusz Wróblewski omówił też poszczególne etapy postępowania wobec zatrzymanych, ich procedurę, prawa zatrzymanych i miejsca osadzenia w zależności od wieku i kategorii przestępstw. Obecni poznali różnicę między aresztem, więzieniem, policyjną izbą dziecka i domem poprawczym., a także między przestępstwem i wykroczeniem.
Sporo emocji wywołała prezentacja pracy Aresztu Śledczego i obyczajów środowisk przestępczych w trakcie pobytu w więzieniu. W Toruniu może przebywać jednocześnie 170 osadzonych, podlegających regulaminowi, rozkładowi dnia i mających prawo do spaceru. Wychowankowie z zaciekawieniem pytali o subkultury więzienne, ich obyczaje i gwarę, choć odpowiedzi miały walor zdecydowanie odstraszający.
Spotkanie trwało godzinę i miało żywy, przerywany licznymi pytaniami, charakter. Gość z aresztu obrazowo podawał przypadki, z którymi się spotykał, stąd nietrudno było poznać konsekwencje prawne konkretnych zachowań niezgodnych z prawem.
Sześćdziesiąt minut ciekawie spędzonych minut okazało się niezłym sposobem na pobudzenie lub uporządkowanie świadomości prawnej dziewcząt i chłopców mieszkających w internacie.
Tekst: Mirosław Kwiatkowski
Zdjęcia: Wojciech Struczyński
Opracowanie WWW: MVS